Wyuczona bezradność

SONY DSC

Wielu z nas zetknęło się zapewne z  potocznym  poglądem,  że płaczące dziecko popłacze, popłacze i przestanie ….i że pocieszanie tylko pogarsza sprawę. To fałszywy pogląd.

Podczas spaceru zaobserwowałam scenkę – mała grupka ok. 2 latków  spacerowała w towarzystwie pań opiekunek.  Dzieci wracały  do żłobka.  Obrazek zakłócało płaczące dziecko, szło trzymane za rączkę przez opiekunkę  i płakało, czasami  żałośnie przywołując mamę. Opiekunka ze stoickim spokojem znosiła płacz dziecka.  A przecież można było poradzić sobie  z tym problemem, np. proponując,  by dzieci zbierały liście, albo zaintonować jakąś piosenkę, a może zorganizować krótką zabawę ruchową.   Ten maluch płakał  z jakiegoś powodu, czuł się opuszczony….  Zapewne po jeszcze kilku takich doświadczeniach przestanie płakać . Nauczy się,  że nie ma wpływu na to co się z nim dzieje.   Takie sytuacje można zaobserwować  w żłobkach,  przedszkolach.  Dzieci stają się  smutne, wycofane.  Jest im źle, ale wiedzą,  że nie mogą wpłynąć  na zmianę swojej sytuacji.   Z czasem dziecko wycofa się z kontaktów społecznych w przedszkolu, niekiedy pojawi się agresja, apatia, utrata nadziei. To syndrom wyuczonej bezradności.  Reakcja na sytuację,  której  nie można uniknąć.

Opisany syndrom występuje zarówno  u dzieci, jak  i dorosłych. U dzieci  ma poważne konsekwencje dla rozwoju emocjonalnego i intelektualnego.  Oczywiście nie każdy płacz wymaga interwencji.  Matki (i nie tylko) doskonale odczytują  płacz dziecka, np.  płacz ze złości jest inny niż płacz przestraszonego dziecka. Zrozumienie płaczu dziecka wymaga pewnej wrażliwości i umiejętności odczytywania komunikatów niewerbalnych u dziecka. Płacz w sytuacji trudnej dla dziecka (rozłąka  z matką, strach) jest komunikatem – pociesz mnie , zapewnij mi poczucie bezpieczeństwa i wymaga reakcji ze strony opiekunów. W skrajnych sytuacjach zaniedbania emocjonalnego pojawia się u dzieci syndrom sierocy – kołysanie ciałem, co spełnia rolę „samo uspokajacza”.  Oczywiście można pozostawić dziecko z jego płaczem, lękami……, ale czy chcemy wychować dziecko mające wewnętrzne przekonanie, że nie warto podejmować żadnej walki, lepiej się wycofać, być biernym?

 

Pozdrawiam i wracam do szafy, Elżbieta