Produkt dorosło-podobny?

O konkursach  piękności dla dzieci, czyli o  przerabianiu  małego dziecka na ………..produkt  dorosło-podobny.

G5

Naturalny urok dzieci jest niewątpliwy, niepowtarzalny i niestety ulotny, dzieci przecież szybko wyrastają. Ocenianie urody dziecka kryteriami stosowanymi dla dorosłych jest w mojej ocenie pomieszaniem z poplątaniem. A tak przebiega konkurs piękności dla dzieci.   Przebieranie dziecka w stylu  dorosło-podobnym, fryzowanie , nakładanie makijażu ……………etc. to zabawa dla dorosłych, niestety szkodliwa dla psychiki dziecka.

Co kieruje  matkami (czasami rodzicami) do wystawiania dzieci w konkursach piękności niech pozostanie ich świadomą, bądź nieświadomą tajemnicą; pomijam zatem  milczeniem. Mam natomiast wątpliwości czy dzieci są wystarczająco dojrzałe do udziału w takiej rywalizacji.  Dzieci  wprawdzie powtarzają wyuczoną formułkę „najważniejsze, że się dobrze bawię,…….” Pokazując swój  pseudo – dystans do wygranej czy przegranej, ale jaką cenę emocjonalną płacą za udział w tych  konkursach.  Dzieci są bystre, obserwują reakcje emocjonalne rodziców,  spostrzegają  ich   zaangażowanie  i to naturalne,  że chcą spełnić  te oczekiwania.

Wychowywanie dziecka w duchu rywalizacji  naraża je na wiele pułapek.  Pobudzane są ambicje –  to  dobrze, jednak są dzieci,  których konstrukcja psychiczna nie wytrzymuje „wyścigu szczurów”. To oni   jako dorośli zapełniają gabinety psychoterapeutów, przeżywają frustracje, depresje. Zamiast rywalizować lepiej współdziałać. Współdziałanie jest ważną umiejętnością, którą warto rozwijać. Zapanowała dobra moda na rozmaite warsztaty, w ramach których dzieci realizują wspólny projekt kulinarny, plastyczny……………,  są to momenty gdy uczą się  właśnie współdziałania.  Warto przyjrzeć się dzieciom biorącym udział  w takich warsztatach, są szczęśliwe, aktywne, naturalne ………

Moda dziecięca (nie tylko w konkursach piękności) naśladuje modę dla dorosłych. O ile maleńki chłopczyk w garniturze i pod krawatem  wzbudza  życzliwy  uśmiech u niektórych dorosłych, o tyle mała dziewczynka w staniczku  jest w moim odczuciu „kuszeniem losu”. Jestem przeciwna górnej części  stroju kąpielowego u małych dziewczynek , to seksualizacja dziecka.  Wprawdzie dziewczynki  wyglądają uroczo, jednak jestem na NIE. Dziewczynkom ten staniczek jest niepotrzebny.  A w oczach niektórych  zaburzonych DOROSŁYCH dziecko staje się obiektem skojarzeń seksualnych. Dlatego jestem  zwolenniczką toples u dzieci.