JAK i CZY IMPREGNOWAĆ DZIECKO NA ZŁO?

 

LomatiCam390

.

Rodzice  mają poważny dylemat –  jak   ochronić  dzieci przed złem,  złem od drugiego człowieka?

Z jednej strony chcieliby  wychować dzieci w atmosferze pełnego poczucia  bezpieczeństwa, lecz  świat nie jest bezpieczny. Z innej strony nikt nie chce straszyć dziecka i wywoływać u niego uczucia zagrożenia.  A przecież dziecko jest zazwyczaj  ufne, ta ufność staje się niekiedy  źródłem tragedii.

Zatem co robić?  Otóż, dziecko trzeba zaimpregnować na zło. To znaczy wyposażyć w sposoby reagowania chroniące je przed złymi zamiarami  ludzi.   Jak to zrobić?  Z bajek  maluchy dowiadują się  że  ludzie są dobrzy i źli.  Ale bajki są odległe od ich rzeczywistego świata.  Dzieciom  o złych rzeczach (o tym, co może je spotkać) nie należy opowiadać wprost,  bo będą żyły w strachu przed domniemanym zdarzeniem. One powinny wiedzieć,  że mama tata zawsze je ochroną oraz że nigdy bez zgody mamy czy taty  nie mogą przyjmować od obcych łakoci, zabawek, słuchać ich opowieści etc.  Nie wolno im także  zaprzyjaźniać się z obcymi bez wiedzy rodziców. Dzieci będą oczekiwać  by im wyjaśnić dlaczego tak jest.  Można im powiedzieć:  np.  że nie wiadomo na co są uczulone (dzieci obecnie mają sporą świadomość istnienia alergenów), dlatego zanim coś przyjmą od obcego musi to widzieć mama bądź  tata. Taki argument powinien trafić do dziecka. Można użyć różnych swoich argumentów, bowiem to rodzice najlepiej znają swoje dziecko.

Dzieci lubią tajemnice, niestety  ta cecha często jest wykorzystywana przez osoby mające złe zamiary,  do nawiązania kontaktu z dzieckiem. Dlatego  należy wpoić maluchom   zasadę  „z obcymi nie wolno mieć tajemnic przed rodzicami”. Bywa, że dziecko podlega szantażowi emocjonalnemu, słyszy  „nie mów o tym nikomu, bo stanie się coś złego”. Starajmy się  by nikt obcy nie miał takiego wpływu na nasze dziecko.  Ono musi mieć bezwzględne poczucie, że obojętnie co złego się stanie mama i tata będą je wspierać oraz że  rodzicom można i należy powiedzieć o wszystkim.

Warto maluchowi opowiadać własne wymyślone historie np.  o chłopcu,  który stłukł ulubiony wazon mamy. Opowieść zakończyć rozwiązaniem problemu na poziomie rozwoju dziecka, np. chłopiec  narysował ten wazonik a tata zrobił z rysunku obrazek. Mama była tym zachwycona. Ważne by dziecko miało przekonanie, że może mieć pełne zaufanie do rodziców i że każdy problem można rozwiązać.  Gorzej, gdy agresorem jest osoba bliska (często), wtedy pojawiają się w zachowaniu dziecka sygnały,  że dzieje się  coś złego.  Zawsze, gdy coś nas niepokoi w zachowaniu malucha, nie bagatelizujmy sygnałów  i skonsultujmy problem ze specjalistą.  Lepiej zapobiegać niż leczyć.  Czasami sami nieświadomie popełniamy błędy, np. chcemy chronić dzieci przed obcymi a kiedy spotykamy nieznaną osobę  a dziecko chowa się w  naszej spódnicy (działa instynkt) my sami zachęcamy je do kontaktu z obcym. Mówimy nie wstydź  się, podaj panu rączkę ,przywitaj się ….   Może lepiej zatem pozostawić dziecko w spokoju, ono samo ośmieli się po chwili, albo nie. Niech ten naturalny odruch u dziecka pozostanie.  Nie zachęcajmy do kontaktu z obcym.

Nie zawsze musimy dziecku odpowiadać na pytania dlaczego nie wolno tego i owego, pytania zbywamy  stwierdzeniem,  że o małych dzieciach decydują rodzice, tak jest i koniec. Są  sytuacje kiedy dziecko musi wiedzieć, że nie jest partnerem dorosłych, że jest pod ich opieką. Takie postępowanie pozwala uniknąć rozmowy wprost o niektórych  zagrożeniach.

Pozdrawiam i wracam do szafy, Elżbieta