WYIMAGINOWANY PRZYJACIEL… CZY WRÓG?

WP

 

W pewnym momencie rozwoju wyobraźni dziecka (ok.3 rok życia) pojawia się  jego wyimaginowany przyjaciel.  Właściwie nie zawsze jest to przyjaciel, bo bywa nim czasem wyobrażony potwór, z którym dziecko toczy rozmaite boje, ratuje przed nim mamę , tatę….  Ale nawet ten wymyślony potwór jest postacią w ostatecznym rozrachunku pozytywną. Wyimaginowana postać  pozwala zaspokoić rozmaite potrzeby dziecka np. potrzebę  działania w sytuacji „zagrożenia”, tym sposobem dziecko pozbywa się poczucia bezradności, ma poczucie mocy. Dzieci już ok. 3 roku życia bardzo ” lubią się bać” wymyślają (często zainspirowane  bajkami, gorzej gdy rzeczywistością) sytuacje grozy, lubią być ratowane z tonącej tratwy etc. Czasami ratuje je właśnie wyimaginowana postać. Takie trenowanie przeżywania grozy jest ważne, bowiem wymyślone sytuacje zawsze się dobrze kończą, a to jest  doświadczenie uodporniające dziecko na trudy życia. Przekonanie, że zawsze ktoś im pomoże, że pokona smoka etc jest potrzebne dziecku w celu budowania jego poczucia bezpieczeństwa. Poza tym dziecko zwykle podlega kontroli dorosłych, natomiast tworzenie wyimaginowanych sytuacji daje mu poczucie kontroli nad nią, świat który tworzyw wyobraźni  rządzi się prawami i potrzebami dziecka.

Wymyślona postać towarzyszy dzieciom do ok. 7 roku życia. By się pojawiła potrzebna jest przestrzeń wewnętrzna, czas na samotną zabawę , którą dziecko wypełnia wyobraźnią, swoimi myślami, potrzebami nie zagłuszonymi przez nadmiar zabawek, atrakcji. Moim zdaniem dziecku potrzebna jest nuda, którą dziecko szybko zagospodarowuje i wtedy jego wewnętrzny świat staje się bogatszy. Pojawia się kreatywność.  Obserwowałam jakiś czas temu cztero i  pół letnią Anielkę, wiejską dziewczynkę. Nie miała zbyt wielu rówieśników w otoczeniu, za to jej świat wewnętrzny kipiał od zdarzeń i przyjaciół.  Anielka codziennie rano sprawdzała jak czują się kwiaty w ogrodzie, rozmawiała z nimi i ostrzegała przed nadchodzącym deszczem, który mógłby zniszczyć ich płatki. Żuczki w ogrodzie miały imiona, ogród  odwiedzało czasami straszydło , które zagrażało owadom i pożerało gąsienice. Anielka nie bała się straszydła, bo przecież znała dobre zaklęcie, które chętnie mi zdradziła. Kaczą rodzinę w stawie odwiedzała jakby szła na imieniny do cioci, bowiem kaczka miała  na  imię Anastazja.  Rozmowa z tym dzieckiem była magicznym doświadczeniem. Jej wyobraźnia i wrażliwość była ponadprzeciętna.

Trzylatki rozumieją co oznacza zabawa „na niby”, jednak przeżywane emocje podczas tej zabawy są prawdziwe. Granica pomiędzy rzeczywistością a fikcją jest niekiedy nikła, lecz  dzieci nie tracą  poczucia rzeczywistości.  Nie należy zaprzeczać istnieniu wyobrażonych postaci, żartować z nich, bowiem te postacie  ISTNIEJĄ  NAPRAWDĘ W  UMYŚLE DZIECKA.

Wyimaginowany przyjaciel bardzo rzadko jest przejawem zaburzeń emocjonalnych. Dzieci tworzące wyobrażenia lepiej rozumieją uczucia innych ludzi, łatwiej komunikują się z otoczeniem, mają bogatszy świat uczuć i emocji. Panuje przekonanie, że przyjaciela wymyślają  zwykle jedynacy lub najstarsze dzieci w rodzinie.  Z moich obserwacji wynika coś innego. Bogatą wyobraźnię przejawiają dzieci, które mają przestrzeń do tworzenia wyobrażeń.  Nadmierne organizowanie zabawy i sposobów spędzania wolnego czasu jest  z jednej strony inspirujące, a z drugiej bywa zabójcze dla rozwoju wyobraźni, kreatywności.

Jak powinni się zachować rodzice wobec wyimaginowanego  przyjaciela? Opowieść o  wyimaginowanym przyjacielu to opowieść o świecie wewnętrznym dziecka.  Należy słuchać uważnie tego co o nim mówi dziecko, ale nie włączać się  do  wyobrażeniowej zabawy.  Maluch może pogubić się w tym co realne, a co fikcyjne. Działa tutaj mechanizm podobny  jak z potworami pod łóżkiem – skoro mama sprawdza czy potwór jest pod łóżkiem, to jest dowód na  jego istnienie.

Dziecko często zaprasza inne osoby do zabawy z wyobrażonymi postaciami. Rodzice zafascynowani wyobraźnią malucha włączają się, czasami nawet  tworzą własne wyobrażenia. Tym samym dają dziecku komunikat,  że akceptują ten wyobrażony  świat.  Istnieje  niebezpieczeństwo, iż dziecko Fikcję  potraktuje równie poważnie jak Real. A przecież to ono tworzy wyobrażenia nad którymi dorosłym może być trudno zapanować. Wystarczy, że maluch zacznie odgrywać jakieś sceny grozy a przeżywane emocje osiągną znaczną siłę. Czy uwaga rodziców, że „to tylko zabawa” będzie skuteczna by wyciszyć dziecko? Przecież brali udział w zabawach wyobrażeniowych dziecka, traktowali je poważnie, zachęcali. Zatem bezpieczniej jest komentować zabawy w wyobraźnię „przecież wiesz,  że to tylko zabawa na niby”.

Dziecko czasami nie jest w stanie poradzić sobie z emocjami i krytyką, gdy zachowuje się źle. Dotyczy to szczególnie dzieci nadaktywnych, którym ciągle coś się przydarza. Wtedy jego wyimaginowany  przyjaciel bywa pocieszycielem albo także ma takie  przygody.  Dziecko czuje, że nie tylko ono ma kłopoty, nie czuje się osamotnione.

Jak widać wyimaginowany przyjaciel to postać wielozadaniowa i niezwykle pożyteczna na pewnym etapie życia dziecka. Wyimaginowane twory towarzyszą nastolatkom, także ludziom dorosłym  przez całe życie a ich rola bywa bardzo różnorodna.  Ale to temat na inny post.

Pozdrawiam i wracam do szafy, Elżbieta

Reklamy