Teściowa – ON – Żona czyli … Między młotem a kowadłem :D

ziec

Tatuś, mąż, zięć…. Jest chyba najmniej konfliktorodnym elementem puzzli rodzinnych. Wystarczy, że „nie pije ,nie bije i przynosi do domu chociaż pół pensji”, by uznać go niemalże za ideał.  Rodzinie z nim jest dobrze. Raczej TO ON MA PROBLEMY,  gdy jest w ogniu konfliktu. Czasami nawet duże umiejętności społeczne nie wystarczają, by żył pokojowo w trójkącie matka (teściowa) – żona – on. Udaje  się mu przetrwać, gdy wynegocjuje sobie obszar kontaktu z matką i nie pozwoli żonie naruszać tego terytorium, i podobnie taki obszar będzie miał z żoną. Gdy jednak z powodu zawirowań w tym trójkącie którakolwiek z kobiet wygra, konflikt będzie dożywotni, bo jedna ze stron pozostanie z  żalem – gdy wygra żona w mężczyźnie  pozostanie dyskomfort w kontakcie z matką, która przecież jest ważną kobietą w jego życiu. Kontakt emocjonalny z matką  jest podświadomą matrycą związku z żoną. Mężczyzna, który ufał swej matce, będzie przyjmował podobną postawę wobec żony.  Konieczność odsunięcia się od  matki w konflikcie „żona – matka –  mężczyzna”  pozostawia w jego świadomości przekaz, że  nawet ważną osobę można opuścić emocjonalnie, że można ja odrzucić.

Ten trójkąt nie musi być konfliktorodny. Gdy zarówno matka, jak i żona mają świadomość, że pełnią inne role wobec tego mężczyzny – nie muszą być w konflikcie.  Każdy nowy układ rodzinny wymaga ustalenia i wypracowania jakiś zasad; to proces. Nie jest sztuką rozwiązanie konfliktu poprzez odcięcie się od osób, z którymi mamy konflikt, sztuką jest wypracowanie zasad kompromisu pozwalającego na spokojne współistnienie. Ale to bardzo trudne.

Teściowa w tym układzie ma komfortową sytuację, bo to zazwyczaj żona (partnerka)  stawia mężczyźnie różne oczekiwania.  To ona mu „ciosa kołki na głowie”, a teściowa kibicuje. Lepiej by teściowa zachowała neutralność. Żony które nie skarżą mamie na męża, mężowie którzy nie żalą się na żonę  – to wygrywający, bo unikają sytuacji,  gdy mama stanie po ich stronie i konflikt gotowy. Gdy w konflikcie są dwie strony, można go ogarnąć ale trzecia strona to już problem.

Małżeństwo, to nieustające pole negocjacji i tylko pozytywne uczucia pozwalają w nim przetrwać. Dbajmy zatem o uczucia.

Podsumowując, zięciom też nie jest łatwo.

Pozdrawiam i wracam do szafy, Elżbieta