FAST-FUUUDY STRAAAAAASZNE SĄ…ALE..

chees1SAJĘS: FAST-FUDY STRAAAAASZNE SĄ…ALE

Wzrastająca od kilku lat konsumpcja w fast-foodach uznawana była dotychczas za główny czynnik powodujący szybki wzrost otyłości u dzieci. Okazuje się jednak, że spożywanie fast-foodów jest po prost-produktem ubocznym o wiele większego problemu: złych nawyków żywieniowych wyniesionych z własnego domu.
Jeśli więc myśleliście, że CHEESBURGER jest złem największym i najstraszniejszym, dzieci wasze w TUCZNIKI zamieniającym… to się nieco mylicie..

Ale o co chodzi konkretnie? CO MOŻE BYĆ GORSZE? Ano TO czego NIE JEMY oraz CO PIJEMY… i to na co dzień w domu.

Analizie poddano dane uzyskane w latach 2007 – 2010 przez National Health i Nutrition Examination Survey ( NHANES ). W grupie badawczej oceniano prawie 5 tysięcy dzieci, które w wieku od 2 do 18 lat wcinały lub nie wcinały fast-foody.

Badanie pokazało wyraźnie i bez wątpliwości, że stołowanie się w fast-foodach NIE JEST NAJISTOTNIEJSZYM CZYNNIKIEM W PROBLEMIE OTYŁOŚCI (choć oczywiście także na nią wpływa!). Czyli co??

Główny problem dotyczy NIEJEDZENIA warzyw i owoców, a z drugiej strony wtranżalanie żywności przetworzonej oraz OPIJANIE SIĘ SŁODKIMI NAPOJAMI GAZOWANYMI.  Zdziwieni?

Reasumując: czisburgerki i hamburgerki z McDonalda nie są może bez winy i nie zasługują (w świetle najnowszych badań) na ułaskawienie, ale główny problemem polega na tym że popijane są DUŻĄ COLĄ…

………………………….
Źródło: J. M. Poti, K. J. Duffey, B. M. Popkin. The association of fast food consumption with poor dietary outcomes and obesity among children: is it the fast food or the remainder of the diet? American Journal of Clinical Nutrition, 2013; 99 (1): 162 DOI: 10.3945/ajcn.113.071928

cheesThis file is licensed under the Creative Commons Attribution 2.0 Generic license (Author: Jef Poskanzer from Berkeley, California, USA)