Smoczkowe rozterki

Czy  dziecku jest potrzebny smoczek?

????????

Z punktu widzenia dziecka smoczek jest zbędny. Potrzebny jest rodzicom. W kryzysowych momentach pomaga im uspokoić dziecko. Niemowlę potrzebę ssania zaspokaja podczas karmienia piersią, ssanie kojarzy mu się z przyjemnością i bezpieczeństwem, dlatego tak łatwo przyzwyczaja się do  smoczka i niekiedy uzależnia od ssania.

W pierwszym roku życia faktycznie ssanie smoczka skutecznie uspokaja dziecko, ale już dwuletnie może być uspokajane  innymi sposobami.  U oseska smoczek zaburza naukę ssania piersi, czasami powoduje, że dziecko odmawia przyjmowania pokarmu z  piersi.  Wpływa negatywnie na rozwój mowy, trudno bowiem gaworzyć czy mówić ze smokiem w buzi. Może  powodować wady zgryzu, a w konsekwencji zaburzenia żucia pokarmu.

Dwulatkowi ze smoczkiem w buzi trudno nawiązać rozmowę z innymi dziećmi, smoczek  stanowi barierę w komunikacji. Możemy w ten sposób nieświadomie hamować rozwój psychiczny dziecka. Wielkim problemem jest oduczenie używania smoczka. Im dłużej i im więcej dziecko go używa, tym trudniej oduczyć je ssania tego „kawałka gumy z plastikiem”. Półroczne dziecko  koncentruje się na otoczeniu, przeżywa wiele wrażeń, to dobry moment (ale graniczny!),  by zabrać mu smoczek, może nawet nie zauważyć tego faktu. Odruch ssania wygasza się ok. 2 roku, dziecko  już dobrze gryzie pokarmy, pije z kubeczka, smoczek jest niepotrzebny. Smoczek używany jest wtedy z przyzwyczajenia. Najwięcej strat ponosi dziecko, które nawykowo trzyma smoka w buzi i jednocześnie mówi. Niekiedy powstają trudne do wyleczenia wady wymowy, nieprawidłowe ułożenie języka, warg.

Smoczek czasami jednak jest bardzo pomocny, szczególnie u dzieci, które będą wychowywane przez nianię lub uczęszczające do żłobka. Pomocny jest dla dzieci niespokojnych, jako dodatkowy uspokajacz. Zanim poda się smoczka, sugerowała bym zastosowanie najpierw różnych innych metod relaksacji, np. muzyką.

Jeśli dziecko używa smoczka nie może mieć go w buzi przez większą część dnia i nocy, bo smoczek spełni wtedy rolę „aparatu ortodontycznego”. Producenci zalecają, by dziecko używało max smoczka do 18 miesiąca życia. I tutaj się w pełni z nimi zgodzę, że to maksymalny czas dla smoka. Osobiście zalecałabym porzucenie smoczka w pierwsze urodziny dziecka, albo wcześniej. Podczas wychowania rodzice często kierują się celami bliskimi, nie wybiegając w przyszłość.  Bywa to zgubne. Dajemy dziecku niejednokrotnie smoczek,  bo po prostu pragniemy spokoju ”tu i teraz”. To zysk doraźny, ale spore straty w przyszłości. Skutkiem zbyt częstego stosowania smoka mogą być wady wymowy, a ich leczenie wymaga żmudnych i długotrwałych  ćwiczeń logopedycznych. Nieleczone wady są przyczyną trudności w pisaniu, później źródłem kompleksów. Problemem są dzieci ssące palec lub narożnik pościeli. Czasami robią tak po odstawieniu smoczka, po prostu nawyk pojawia się w innej postaci. Gdy jednak dziecko ma silną potrzebę ssania i ssie palec zanim dostanie smoczek, zastanówmy się czy jego potrzeba bliskości i bezpieczeństwa jest zaspokojona. Czasami podanie dziecku smoczka będzie racjonalnym wyborem.  Nie ma zatem jednoznacznej odpowiedzi na pytanie: czy stosowanie smoczka jest dobre czy złe?  Najprościej jest stosować zasadę zdrowego rozsądku i intuicji rodzicielskiej.

 A jak oduczyć malucha od smoczka? Nie ma reguł w tej sprawie.  Ilu rodziców tyle pomysłów. Czasami radykalne postępowanie (zabrać smoka, dziecko popłacze i zapomni) jest skuteczne pod warunkiem, że dziecko tylko „trochę popłacze”,  to jednak jest stres dla dziecka. Jestem zwolennikiem powolnego, stopniowego ( trwającego ok. dwa tygodnie) pozbawiania smoczka. Wtedy jest tak, jak z powolnym wypadaniem włosów, nawet nie zauważa się kiedy powstaje  łysina.

Pozdrawiam i wracam do szafy, Elżbieta

SMOK1

Reklamy