SZKOŁA SZYTA NA MIARĘ POTRZEB WASZEGO DZIECKA

????????

SZKOŁA SZYTA NA MIARĘ POTRZEB DZIECKA
Szkoła państwowa czy prywatna…mała czy duża…artystyczna czy sportowa?
Wszystkie mamy przyszłych pierwszoklasistów zadają sobie te pytania, a te które już wybrały zastanawiają się czy ich wybór był słuszny.
Odpowiedź jest jedna: najlepsza szkoła to ta SZYTA NA MIARĘ danego dziecka.

Gdy dziecko kończy 6 lat rodzice mają do podjęcia trudną decyzję –  jaką szkołę wybrać dla dziecka?

Warto uświadomić sobie, że nie istnieje najlepsza szkoła, natomiast  istnieje szkoła NAJLEPSZA DLA NASZEGO DZIECKA. Co w związku z tym?

Najpierw rodzice muszą odpowiedzieć sobie na pytanie –  jakie jest ich dziecko? Jakie ma cechy psychiczne, fizyczne, zdrowotne.  A także co według nich jest ważniejsze: kształtowanie psychiki czy zdobywanie wiedzy?  Zapewne uznają, że jedno i drugie. Ale jak to osiągnąć?

To kwestia priorytetów.

Wyobraźmy sobie, że dominującą cechą dziecka jest nieśmiałość.  Wtedy warto w pierwszych latach szkolnych stworzyć mu „warunki szklarniane”, by nabrało pewności siebie, bo rzucone na „głęboką wodę” może zniechęcić się do nauki, nawet nabawić kompleksów. W najgorszym scenariuszu może stać się klasowym kozłem ofiarnym. Dla takiego dziecka szkoła prywatna, nieliczne klasy i dużo troski wychowawczej będą bezcenne. Z drugiej strony, dziecko śmiałe i przebojowe  w warunkach szkoły publicznej poradzi sobie świetnie w licznej klasie, wręcz zrealizuje się jako np. przywódca klasy a jego temperament zostanie nieco utemperowany.

Drugie pytanie, które należy sobie zadać to: jakie zainteresowania/uzdolnienia ujawnia nasze dziecko. Obecnie szkoły mają sporą ofertę edukacyjną, trzeba się rozejrzeć. Gdy dziecko ma szczególne uzdolnienia warto rozważyć nauczanie ukierunkowane na zagadnienia muzyczne, sportowe etc. Dobrze się zastanówmy jednak czy to są faktycznie zainteresowania dziecka czy pobożne życzenia rodziców, czasami ich niespełnienia, podświadome tęsknoty… Rodzice maja wyobrażenia jakie zawody przekładają się na sukces życiowy, ale to często zawodne wyobrażenia, bo świat się zmienia dynamicznie i trudno przewidywać przyszłość.

Następna kwestia dotyczy  umiejętności, które naszym zdaniem, dziecko powinno uzyskać.  Szkoła uczy i socjalizuje tj przygotowuje do życia wśród ludzi. Poziomu nauczania nie należy wiązać z tym czy to jest szkoła publiczna, prywatna, czy społeczna. Dziecko nieodporne na stres w szkole, w której nacisk na naukę jest ogromny może wycofać się z rywalizacji i nie wykorzysta swego potencjału intelektualnego w pełni, nabędzie za to kompleksów…

Naprawdę ważna jest organizacja nauki, wykorzystanie potencjału dziecka, dobra praca świetlicy, przejrzysty i realizowany system wychowawczy, umiejętność włączenia rodziców do współpracy i zaangażowanie w sprawy szkoły – to brzmi banalnie, ale właśnie te sprawy decydują o klimacie i sukcesie szkoły.
Ostatecznie najważniejszy jest bez wątpienia nauczyciel – to on oddziałuje bezpośrednio na dziecko w pierwszych latach nauki. A wtedy właśnie kształtuje się postawa dziecka do nauki. Dzieci często lubią przedmiot, bo lubią i szanują nauczyciela.Rodzicom radzę wejść do szkoły, poobserwować, posłuchać, poczuć klimat szkoły, do której postanowili posłać dziecko. I dopiero wtedy podjąć ostateczną decyzję.W szkole prywatnej zaletą są mniej liczne klasy, ale bywa to także wadą – trudniej jest wybrać w tak małej grupie przyjaciela, klimat  klasy często jest podobny do klimatu małego miasteczka, gdzie „wszyscy wszystko o wszystkich wiedzą” , co jak łatwo sobie wyobrazić dla gimnazjalistów nie jest dobre. Społeczny rozwój wymaga większego tła społecznego a takie jest w szkołach publicznych. Niestety w tych szkołach klasy są jednak zbyt liczne i opanowanie uczniów zależy od umiejętności wychowawczych nauczyciela. I bądź tu mądry….Jeśli szkoła potrafi podejść indywidualnie do dziecka to każdy uczeń czuje się szczególnym, ważnym, ma dobrą samoocenę, potrafi uznać, że ma słabe i mocne strony. Wtedy lubi szkołę. To są warunki konieczne do zrównoważonego rozwoju.

Przypominam, że  sukces szkolny osiągają dzieci, których rodzice dyskretnie wspomagają szkołę w procesie dydaktycznym, uczą ich systematyczności i obowiązkowości. To banały, ale konieczne.

Jeśli jednak szkoła nie spełnia swego zadania, to nie martwmy się tylko wyślijmy dziecko na zajęcia pozaszkolne zgodne z jego zainteresowaniami i potrzebami psychicznymi  i  tam poczuje się wyjątkowe.

Swoim pacjentom często powtarzam, że SZKOŁA JEST JAK OSPA – trzeba ja przejść, ważne by przebieg nie był ciężki i nie pozostawił śladów.

Pozdrawiam i wracam do szafy, Elżbieta
………………………………

My na szczęście nie mamy takich dylematów. Dżonas i Zocha dostali list od DUMBLEDORE’a. Za kilka lat zaczynają naukę w HOGWARCIE:P