Współczesna patologia blogowa

SONY DSC

WSPÓŁCZESNA PATOLOGIA BLOGOWA czyli o tym jak mamusie handlują dziecięcą intymnością.
To nie jest miły post. Ale jest potrzebny.
ISTNIEJE WYRAŹNA GRANICA pomiędzy używaniem wizerunku dzieci do omawiania pewnych tematów (modowych, wychowawczych czy nawet ogólnożyciowych) a BEZMYŚLNYM  SPRZEDAWANIEM ich PRYWATNOŚCI i INTYMNOŚCI. Pomiędzy wcielaniem dzieci w rolę „modeli”, „statystów” (prezentacja stylówki, książki, zabawki) a upublicznianiem informacji z ich PRAWDZIWEGO życia. To drugie nazywa się to niegroźnie: dziecięcy BLOG LIFESTYLOWY. To nic innego jak BIG BROTHER z wykorzystaniem PRYWATNEGO życia dzieci, które nie są świadome tego co się dzieje. Czytacie jak funkcjonuje ich układ fizjologiczny (że już kupę na nocnik zrobiły!), na co chorują (!!), śledzicie każdy ich krok i upadek…każdy dzień… każde wydarzenie. To jest chore i trochę bezmyślne.
Osoby, które lajkują takie strony powinny niestety uświadomić sobie, że biorą współodpowiedzialność, bo to forma poparcia. Nie ma na to jeszcze paragrafów. Za młody problem, choć już wiele osób o nim mówi, media także. Intuicja podpowiada: to forma patologii, trudnej do zwalczenia, trudnej w udzieleniu pomocy, której te dzieci będą zapewne potrzebowały.  A teraz jak już niektórym minie odruchowe oburzenie na nasz wpis – WŁĄCZCIE MYŚLENIE. Te dzieci dorosną, a pół Polski będzie wiedziało o nich niemalże WSZYSTKO. Jak koledzy/koleżanki wykorzystają taką wiedzę z bloga przeciwko nim? Ludzie potrafią być okrutni.
Jak myślicie – NAPRAWDĘ WARTO?
Poniżej komentarz PSYCHOLOGA Z SZAFY.

……………………………………………………………………………………………….

Blogowanie bez granic rozsądku.

Jedną z cech człowieka jest ciekawość.  Łatwo ją  zaobserwować  u dzieci – zaglądają do szuflad, do torebek, zadają  niedyskretne pytania.  Dorastając uczymy się chronić prywatność  oraz szanować ją u innych. Ciekawość  powoduje, że chętnie podglądamy życie innych (tak jak w Big Brother lub Truman Show). Niektórych ludzi cechuje mniej lub bardziej nasilony ekshibicjonizm,  co oznacza, że chętnie i zbyt otwarcie upubliczniają swój prywatny świat. Bywają ludzie, którzy  potrafią „sprzedać” prywatność, co  można zaobserwować w coraz obszerniejszym świecie blogów parentingowych. Nie chcę analizować dlaczego tak się dzieje , skupię się na możliwych  skutkach psychologicznych u dzieci (gdy dorosną!), o których się  bloguje. W ostatnich latach nastąpił „wysyp” mam blogujących. O  rodzinie, o dziecku, o  codzienności, o swoich problemach. Niektóre z nich robią to, w moim odczuciu,  bez zachowania granic prywatności. Jasne, że każdy z nas ma inne poczucie granic, ja posługuję się pojęciem granicy rozsądku.

Myślę z troską o dzieciach, które w przyszłości będą się musiały zmierzyć z tym, że mama opisywała szczegółowo wiele ich oraz swoich prywatnych spraw, takich jak choroby (nawet przewlekłe), życie rodzinne, emocje, przeżycia etc.  Jak z tym problemem poradzi sobie nastolatek?  Jak jego koledzy wykorzystają wiedzę z bloga przeciwko niemu?  To się okaże w przyszłości, a wiadomo, że młodzież potrafi być okrutna.

Myślę, że warto uświadomić sobie  fakt, iż to co wrzuci się  w internet pozostaje tam na zawsze. Czy jako dorosły człowiek nie będzie chciał/chciała  odciąć się od swej blogowej przeszłości ? Jak to wpłynie na jego relacje z rodziną, na karierę zawodową?  W jaki sposób zareaguje osoba, która jako  dorosły/a będzie pragnęła  chronić swą prywatność, a nie miała wpływu na to o czym blogowała jego/jej mama? Wyobrażam sobie przyszłego „biznesmena”, którego „perypetie  rozwolnieniowe” lub „proces odpieluszkowywania” skrupulatnie dokumentowała na blogu jego mama. Jak przyszły nauczyciel będzie budował swój autorytet, gdy w Internecie będzie można przeczytać jakim niesfornym i niezbyt rozgarniętym dzieckiem był w młodości?  Przykłady można mnożyć w nieskończoność.

Chowam się w szafie, Elżbieta

Reklamy