O TRUDNOŚCIACH W WYCHOWANIU RODZEŃSTWA

BIJATYKA1

Dlaczego wychowanie dzieci jest trudne?

Rodzina to rodzice i dzieci. To miejsce, gdzie nabywa się pierwsze doświadczenia społeczne. Im więcej dzieci tym więcej konfiguracji: kto, kogo i za co lubi, kocha, z kim toczy spory, wojny … Gdy jest tylko jedno dziecko jego świat społeczny jest pozbawiony osoby, z którą może się ścierać, nie ma z kim rywalizować o rodziców. Wtedy  zachowań społecznych uczy się w przedszkolu. Dzieci  ścierają się ze sobą w rozmaite sposoby – jeden ma silne pięści, więc je wykorzystuje,  inny ma bystry umysł , toteż  przechytrza innych…. O wybranej metodzie decyduje osobowość. Płeć, wiek, kolejność urodzenia nie mają znaczenia, bywa że młodsza siostra bije brata, starszy brat bije młodszego i odwrotnie.

Rodzeństwo toczy swe wojny nieustannie, kochając się jednocześnie. I wszystko byłoby dobrze gdyby nie wtrącali się w te rozrachunki rodzice.  Ale  ONI MUSZĄ – są odpowiedzialni za zachowanie dzieci. Rodzice często czują się bezradni, oczekują konkretnych rad, ale prawda jest taka – NIE MA RAD UNIWERSALNYCH.

Rodzice powinni ograniczyć swą interwencję do wskazywania dzieciom co jest dobre a co złe oraz co jest dozwolone, a co nie i do wyznaczania kary za złamanie zasad. Dzieci wtedy poradzą sobie same.  Taki KODEKS RODZINNY rodzice winni stworzyć na potrzebę swojej rodziny (i to nic, że w każdej rodzinie będzie inny!). Jasne że najlepiej by kodeks mieścił się w ramach ogólnych zasad współżycia.

A zatem wychowanie sprowadza się do stworzenia systemu etycznego, SPRECYZOWANIA TEGO CO DOBRE A CO ZŁE, co dozwolone i zakazane, systemu kar i nagród. Dziecko wyposażone w takie informacje BĘDZIE WIEDZIAŁO JAK PORUSZAĆ SIĘ w świecie i ostatecznie SAMO PODEJMIE DECYZJE np. o złamaniu zasad i narażeniu się na karę.

Gdy stworzymy jasny system – kodeks rodzinny – nie będziemy musieli wchodzić w rolę prokuratora (szkodliwą dla relacji rodzinnych!), tylko będziemy oczekiwać od dziecka,  by samo doszło do wniosku jakie wykroczenie popełniło i jak z tego wybrnąć.

Wiem , wiem ….. dużo teorii a mało  konkretów, więc TERAZ O KONKRETACH😀

Ludzie dzielą się na tych co ciągle gaszą pożary (czytaj – rozwiązują konflikty pomiędzy dziećmi) i na tych, którzy są zapobiegliwi i nie dopuszczają do pożaru (dobrze organizują swe życie).  Już wyjaśniam na przykładzie.

Wyobraźmy sobie rodzinkę – mama, tata, synowie 6 i 2-latek. Typowa scenka rodzinna:  dzieci tłuką się zabawkami, tata chowa się za laptopem a mama…. no właśnie! COŚ TRZEBA ZROBIĆ , ale co…? Interwencja rodziców jest konieczna, gdy jest zagrożone bezpieczeństwo dzieci: np. młodszy bije starszego ….kijem do golfa, który tata zostawił gdzieś w zasięgu ręki dziecka. Zatem uniemożliwiamy połamanie rąk, wybicie oka…., NAJLEPIEJ NIE ODZYWAJĄC SIĘ DO DZIECI (!), BO WSZYSTKO CO POWIEMY W TYM MOMENCIE NIE MA SENSU, a nasz spokój i stanowczość wyciszą emocje. Zresztą „nie odezwanie się” zaskoczy dzieci, bo rodzice zazwyczaj  za dużo mówią.

Rozdzielenie dzieci to skuteczna metoda. Jednocześnie zaproponujmy dzieciom zajęcia (oddzielnie!) odpowiednie do ich rozwoju i zainteresowań, nie karzmy ich sprzątaniem etc, bo znienawidzą te i tak nieatrakcyjne czynności. I dopiero wtedy należy się zastanowić, co tak naprawdę się stało. GDY WSZYSTKIM OPADNĄ EMOCJE trzeba dzieci wysłuchać , zapytać co każde z nich zrobiło źle (dziecko mówi o sobie a nie bracie/siostrze),  jakich spodziewa się konsekwencji i czy wie co może w tej sytuacji zrobić: np, 6-LATEK POWINIEN PRZEPROSIĆ, 2-LATEK POWINIEN CZUĆ SIĘ ZAWSTYDZONY. Mama powinna zastanowić się wraz z tatą CZEGO NIE DOPATRZYLI – może dzieci mają źle zorganizowaną przestrzeń, 2-latek myśli że cały świat jest polem do zabawy a 6-latek potrzebuje intymności i spokoju… może 2-latek naruszył jego „terytorium” (czego nie zrobił świadomie) a niby dlaczego ma się podporządkowywać 2-latkowi, więc się wścieka…

Takich scenariuszy mogę wymyślać i wymyślać. 2- latek chce się bawić ze starszym bratem a ten ma go już dość i opędza się od niego jak od muchy (a kreatywność dwulatka celem zachęcenia do zabawy jest ogromna , można się zirytować…!). Dla dwulatka porysowanie rysunku 6-latka to nie problem a sześciolatek, który włożył wiele pracy w ten rysunek ma prawo się zdenerwować ….itd, itd.

Trudno dawać rodzicom rady uniwersalne, bo takich nie ma. Jedno jest pewne: DZIECI MUSZĄ MIEĆ WPAJANĄ ŚWIADOMOŚĆ SKUTKÓW SWOICH DZIAŁAŃ… popsułeś, musimy to naprawić – naprawa kosztuje i podać jakiś przykład… I tak mogłabym snuć swe wywody w nieskończoność, bo nieskończona jest liczba konfiguracji konfliktów.

Pozdrawiam i wracam do szafy :D Elżbieta