KLOO by Booso

Kolekcja KLOO by BOOSO. Że architetekty to zaprojektowały, że minimalistycznie i proste formy, że dizajnersko, modnie i wygodnie to już pewnie wiecie, a jak nie wiecie to wszędzie o tym samym przeczytacie. My jednak na słowo nie wierzymy więc ciuchoanalizę sami przeprowadzamy. Oto jej wyniki.
Kolorystyka stonowana i faktycznie sprytnie przemyślana (w końcu to architekty – na studiach coś o kolorach mieli..). Wszystko pasuje do wszystkiego. Nie przesadzamy. Poszczególne ubranka można dowolnie komponować, co wiele ułatwia (w przypadku braku weny, ubierania dziecka przez męża/teściową lub w przypadku zwykłego porannego kaca..).
Przez swoją prostotę w formie pasują do wszystkiego, nie tylko do kolekcji Booso. A zewnętrzne metki tylko dodają uroku ;P
Kolory nie spierają się (właściwie chodzi o czarny bo reszta i tak jest w szarościach – kolejny sprytny zabieg). Po wielokrotnych praniach nie zmieniają formy tzn. nie rozciągają się, nie kurczą, nie mechacą i nie wyglądają jak psu z gardła wyciągnięte. Doskonałe materiały (z pewnością nie mejd in czajna), przyjazne aktywnym dzieciakom, nie krępują ruchów przy najbardziej ekstremalnym użytkowaniu.
Rozmiarówka bardzo uniwersalna, gdy kupisz za duże nie szkodzi i tak wygląda bosko, za małe natomiast przedłużysz getrami-ocieplaczami
Mała uwaga odnośnie spodni i leginsów. Krój zaiste sprytny. Dużo miejsca na pieluchę, dzieciaki mają nieskrępowane ruchy. Mocne zwężenie poniżej kolan – bardzo praktyczne – spodnie nie zjeżdżają na stopy i dodatkowo wchłaniają ewentualny mocz przed dotarciem do butów lub bamboszy w okresie odpieluszkowywania naszej pociechy.Odnośnie cen: przyzwoite.Intensywnie szukałyśmy dziury w całym – bo tak już mamy – mailowałyśmy (może długo nie odpisują?), o rabat pytałyśmy (może są nienegocjowalni?), złożyłyśmy zamówienie (może paczki długo idą?), wrzuciłyśmy foty Zochy i Dżonasa na ich fanpage (może nas oleją i nie udostępnią?). Po szybkiej odpowiedzi, paczka dotarła ekspresowo a w niej pięknie zapakowane rzeczy z rabatem 5%. Do tego fota Zochy przyodzianej w Booso osiągnęła rekordy popularności na ich fanpagu.
No i doszukałyśmy się wreszcie „dziury w całym”! Tak, tak i Booso ma swoja wadę, oto ona – białe longshirty dość mocno się gniotą. Nie wiemy na czym polega ten fenomen, bo np. z czarnymi nie ma tego problemu.
I to tyle.UWAGA, UWAGA: Wielkimi krokami nadchodzi kolekcja wiosenna. Rąbek tajemnicy został uchylony:
będą żółcie, pomarańcze i brązy. Poczekamy, zobaczymy, przetestujemy, opiszemy z pewnością

http://www.booso.pl/

????????

????????

????????

???????????????????????????????

???????????????????????????????

???????????????????????????????

????????